Najprościej rzecz ujmując terapia czaszkowo-krzyżowa jest głęboką rozmową pierwotnych, wewnętrznych mądrości o zdrowieniu. Rozmową wewnętrznej mądrości terapeuty z wewnętrzną mądrością klienta. Rozmową poprzez dotyk … Rozmową, podczas której dzieje się zdrowienie … Dlatego każda sesja terapii czaszkowo-krzyżowej jest w moim odczuciu wielkim, wyjątkowym doświadczeniem … A z sesji na sesję jestem tą terapią coraz bardziej zafascynowana, choć myślałam kiedyś, że bardziej się nie da. Terapia czaszkowo-krzyżowa wywodzi się z osteopatii. Jest to terapia wielowymiarowa, oddziałująca na poziomie ciała, umysłu, emocji i duszy. Generalnie jest to praca z zaburzeniami energetycznymi, które stanowią źródło wszystkich dokuczliwych objawów z ciała i psychiki. Podstawowym celem jest zharmonizowanie organizmu. Fundamentem jest przepływ płynu mózgowo – rdzeniowego oraz jego ekspresja w ciele. Terapeuta poprzez subtelny dotyk odpowiednich struktur „wsłuchuje” się w pacjenta, jego zasoby oraz zaburzenia i pomaga w uruchomieniu procesu samouzdrawiania. Podstawowy kierunek pracy to przede wszystkim dążenie do rozluźnienia w obszarze kości krzyżowej, przepon ciała oraz czaszki. Kolejne etapy są zależne od tego, z czym pacjent przychodzi i na jakie zmiany jest gotowy. Zaznaczam przy tym, że dla mnie objaw, z którym pacjent przychodzi nie jest czymś, z czym należy walczyć. To jest klucz do procesu głębokiego uzdrowienia.
Wszystko zaczęło się od lekarza osteopatycznego Wiliama Garnera Sutherlanda, który poświęcił niemal całe swoje zawodowe życie na badanie (m.in.) wpływu pulsacji płynu mózgowo-rdzeniowego na funkcjonowanie organizmu człowieka. Stworzył on nową gałąź osteopatycznej praktyki zwaną osteopatią czaszkową. Natomiast podejście: terapia czaszkowo – krzyżowa, po ukończeniu podyplomowego kursu osteopatii czaszkowej i prowadzeniu własnych badań klinicznych, stworzył dr John Upledger. Istnieją dwie gałęzie tej terapii: biodynamiczna oraz mechaniczna.
Chciałabym żebyście mieli świadomość, że terapia czaszkowo – krzyżowa (in. craniosacralna) to nie jest jakieś czary mary. Terapia ta jest ujęta w Międzynarodowej Klasyfikacji Procedur Medycznych (ICD-9-CM wersja 5.36) pod numerem 93.3824. Jest również ujęta w rejestrze Narodowego Funduszu Zdrowia. Co więcej, jest to jedna z czterech terapii manualnych, która otrzymała akredytację Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Z terapią czaszkowo – krzyżową to nie jest tak, że klient sobie leży, a ja go naprawiam. Kiedy grając na monochordzie, gongu czy misach wprowadzam Cię w stan relaksu, zazwyczaj podążasz za tym, co sugeruję, zwalniasz, pogłębiasz oddech, poszukujesz spokoju w sobie, choć wcale nie jest to łatwe. Kiedy kładę dłonie na Twoich stopach nic nie mówisz, ale ja czuję, że czasem od razu zgadzasz się na współpracę, a czasem masz wątpliwości, potrzebujesz czasu, by się otworzyć. Kiedy kładę dłoń pod Twoją kość krzyżową czasem opierasz się na niej od razu, a czasem spinasz się, trudno Ci puścić kontrolę. I pracujesz nad tym – powoli idziesz w stronę zaufania. Kiedy kładę dłonie na Twoich przeponach pomagasz mi oddechem. Z czasem puszczają bloki, a Ty doświadczasz, czym jest wszechoddech. Kiedy jestem przy Twojej głowie czasem pojawiają Ci się obrazy, opowiadasz, przeżywasz emocje, puszczasz, uwalniasz. Czasem nic nie mówisz, po prostu pozwalasz mi zobaczyć obrazy z Twojej przeszłości lub Twojej rodziny pokoleniowej i wtedy też pomagam Ci je uwolnić. Bywa też tak, że początkowo krępujesz się ekspresji płynącej z Twojego ciała i z czasem przyjmujesz swoje wnętrze takim jakie jest. Terapia czaszkowo- krzyżowa to jest współpraca Twojej wewnętrznej mądrości z moją na rzecz rozwoju. I dlatego każda taka podróż jest niepowtarzalnym, wielkim wydarzeniem …
Wielu moich klientów, korzystających z terapii czaszkowo krzyżowej doświadcza pierwszych sesji, jako wewnętrzny przełom. My w TCK mówimy o przywróceniu pierwotnej matrycy zdrowia. Ale nie znaczy to, że robi się reset systemu i już wszystko super działa. Oznacza to, że człowiek w wymiarze cielesnym, mentalnym, emocjonalnym i duchowym przypomina sobie, na czym polega jego dobrostan. To trochę tak, jakby się weszło do idealnego, wymarzonego domu. Wchodzisz tam, dotykasz wszystkiego, czujesz, że to jest to, za czym tak bardzo tęskniłeś. A potem, czerpiąc z mocy odśrodkowej, która nadaje Ci kierunek, robisz porządki w tym, co jest w Twojej rzeczywistości. Dlatego właśnie kolejne sesje są mniej spektakularne. Nie są przełomem, lecz wsparciem Twojej pracy na rzecz powrotu do siebie ...
Sesje terapii czaszkowo krzyżowej w Studiu Harmonia czasem są głośne, dynamiczne, a czasem przebiegają w totalnej ciszy. Czasem przez większość sesji doświadczasz poczucia integracji, spójności, przepływu energii, a czasem zaczyna się od doświadczania szarości, zagęszczeń energetycznych, bloków, by dojść ostatecznie do doświadczenia lekkości. Każda sesja jest inna, lecz jedno jest pewne, niejednokrotnie usłyszysz pytanie: CZEGO DOŚWIADCZASZ TERAZ? To pytanie jest bramą do niezmąconej prawdy, do głębi Ciebie. Tu czasem pojawia się ból, lecz gdy nie utożsamiasz się z nim, znika, albo zmienia jakość … Czasem Twoje ciało zabiera Cię w podróż do pięknych wspomnień, które odkrywasz na nowo z pozycji tu i teraz. Uczysz się czerpać z ich potencjału, idąc w dalszą podróż przez Życie. Tu pojawiają się uczucia, a gdy pozwalasz im po prostu być, zabierają Cię do miejsc, gdzie jest jeszcze coś do uwolnienia. Do przestrzeni, gdzie zazwyczaj jesteś mały TY pragnący zaopiekowania, ukochania i usłyszenia od Ciebie samego kilku ważnych, ciepłych zdań. Czasem też to, czego doświadczasz to pełen relaks, puszczenie kontroli, poddanie się, wypełnienie ciszą … I to wystarczy, po prostu jesteś … To pytanie CZEGO DOŚWIADCZASZ TERAZ uwalnia od ego, jednocześnie jest zaproszeniem do podróży ku prawdzie. To, czym je zapełniasz jest tym, w czym Ci towarzyszę, a ponieważ jesteśmy Jednią, za każdym razem, kiedy jesteśmy w ciszy, kiedy pojawiają się łzy, śmiech, śpiew czy krzyk, czy po prostu czujemy, że dzieje się coś ważnego, ja również, tak jak Ty, odkrywam w sobie nową jakość.
Nie wiem, co się wydarzy, gdy Cię dotknę. Może to być spokojna sesja, a może już na wstępnie usłyszę płacz, gniew, albo i śmiech. Może będziesz chciał/chciała być w kontakcie, a może będziemy współtworzyć to spotkanie w ciszy. Co poczujesz, fizyczne doznania, czy może bardziej emocje. Może na wierzch wyjdą wspomnienia, a może z Twego oka wypłynie jedna, dyskretna łza. A może nie poczujesz nic.
Możesz być jeszcze jakiś czas na falach alfa czy theta, może szybko wrócisz na ziemię, ale możesz też jeszcze przez chwilę czuć wewnętrzne rozdygotanie. Dlatego czas trwania spotkania bywa różny.
Co będzie się działo przez te kolejne 3 dni, kiedy następują głębokie zmiany? Możesz być wypoczęty/wypoczęta, pełen/pełna energii, a może pojawić się smutek, zmęczenie, czy nawet ból… Może będziesz wypełniony/wypełniona wewnętrznym spokojem, złapiesz dystans do tego, co się dzieje naokoło, a może zaczniesz dostrzegać, że to, co robisz, to nie jest to, czego pragniesz… może ni stąd ni zowąd najdzie Cię ochota, by oczyścić przestrzeń fizyczną i medialną z tego, co już Ci nie sprzyja, a może nie zauważysz żadnych zmian. Nie wiem i towarzyszę …
Jestem w stanie dotykiem sprzyjać procesom samouzdrowienia, dzięki którym moje dziecko uniknie ogromnego krwiaka po spotkaniu z framugą. Dotykiem udaje mi się wspomóc szybkie uwolnienie z migreny, uspokoić tiki, czy sprawić, że zniknie dolegliwość z ciała, która trwała długimi latami i konwencjonalna medycyna nie umiała sobie z nią poradzić. A czasem nie jestem w stanie zrobić nic. Nieprzewidywalność…
Uczę się ufać. Na dziś nie znam innej drogi, jak tą wiodącą poprzez pełne zanurzenie w tu i teraz. Moje kotwice, to ugruntowanie, ciągła uważność i dbanie o przestrzeń dla tego, co ma się wydarzyć. A wydarzy się wyłącznie to, co Twoja wewnętrzna mądrość uzna za uzdrawiające. To nie ja tu decyduję, ja tylko dyskretnie Ci towarzyszę. Oczywiście, wykonuję poszczególne układy terapeutyczne, ale dążę do tego, by nie działy się z poziomu głowy. Ufam, że każdy ruch, który wypływa z przestrzeni przejrzystej, niezmąconej ciszy wewnętrznej, jest ruchem właściwym. Taki ruch poruszany jest energią wszechmiłości. Tak to w środku czuję. Każdy z nas takie ruchy w swoim życiu wykonuje. Robisz coś, bo po prostu czujesz gdzieś w głębi, że to jest to. Ufam, że właśnie w przestrzeni „nie wiem” mamy sposobność do uczenia się podejmowania działań, które prowadzą nas ku przeznaczeniu…
Natomiast statystycznie śmiało mogę powiedzieć, że najczęściej powtarzające się określenie samopoczucia po sesji terapii czaszkowo – krzyżowej to LEKKOŚĆ.
Rozwinęłam w sobie kilka wiodących zasad, jedną z nich jest ugruntowanie, bycie osadzoną, a jednocześnie otwartą na przepływ czystego białego światła. Dotknę Twoich stóp dopiero wtedy, gdy będę w kontakcie z Ziemią i Niebem, skupiając uwagę w centrum tego przepływu, w przestrzeni serca. Dla mnie to jest przestrzeń do spotkania z manifestacją Oddechu Życia w Tobie, w sobie i w nas. Równie istotne jest to, że dążę do tego, by „wyzbyć się ego”. To jest dla mnie największe wyzwanie … Barbara Ravensdale w kontekście prowadzenia swoich klientów wspomina o „odwadze do nie przeszkadzania”. Właśnie o to chodzi, nie przeszkadzać sobą z poziomu umysłu, w pełni ufając przepływowi. Na samym początku terapii zawsze kontaktuję się znajbardziej świetlistą jakością w Tobie, prosząc o przewodnictwo w procesie, o wskazówki, by dokonało się to, co najlepsze dla Ciebie. Dr John E. Upledger nazywa tą jakość wewnętrznym lekarzem.
Cała reszta to danie Ci przestrzeni … przestrzeni na Oddech Życia, na powrót do pierwotnej matrycy zdrowia. Kiedy moje dłonie dotykają Twoich przepon, to owszem, chciałabym, by się rozluźniły, lecz nie ingeruję, nie napieram i nie wywieram presji. Po prostu daję Ci przestrzeń przypominając, że istnieje w Tobie coś takiego, jak pełne rozluźnienie, przepływ, Życie. Tak samo jest, gdy moje dłonie okalają Twoją kość krzyżową, czy kość klinową. Chodzi o przestrzeń. I dążę do tego, by postrzegać te części Ciebie w kontekście całości Ciebie, Ciebie jako części Wszechświata.
I jeszcze coś, sesja odbywa się w pełnej obecności, to jest trudne, ale i ja i Ty do tego dążymy. Z tego też powodu nie sugeruję się tym, co było na poprzedniej sesji, gdy przychodzisz na kolejną. Po prostu dziś jesteśmy już innymi jakościami, przeszłości nie ma, przyszłość dopiero będzie, jest tylko chwila obecna i właśnie w tej obecności wydarza się te nasze wspólne spotkanie … Oczywiście, odwołujemy się do przeszłości, do wspomnień, lecz doświadczasz je tu i teraz, w Obecności.
Decyzję, czy podejmę się prowadzenia terapii czaszkowo – krzyżowej z dziećmi, podejmuję po konsultacji z rodzicami. Konsultacja ma charakter diagnostyczny. Dzięki niej jestem w stanie określić, gdzie jest źródło problemu, z którym przychodzicie. Nierzadko konieczne jest oddziaływanie na poziomie rodziny (terapia rodziny), bądź rodziców, a objaw u dziecka tylko to sygnalizuje. W tym przypadku stosowanie samej terapii czaszkowo – krzyżowej dla dziecka nie przyniesie pożądanych efektów, a jedynie pogłębi stygmatyzację dziecka, jako tego członka rodziny, który ma problem. Czasem zdarza się, że stosuję terapię czaszkowo – krzyżową wspomagająco dla dziecka, jednocześnie pracując z rodzicami. A są też zgłoszenia, gdzie sama czaszkowa jest jak najbardziej uzasadnioną formą oddziaływania i przynosi określone efekty. Chcę zaznaczyć, że gdy pracuję terapią czaszkowo – krzyżową z dziećmi zależy mi, by wdrażać również oddziaływanie z zakresu świadomości ciała, przede wszystkim rozpoznawania rozluźnienia i napięcia w ciele, objawów lęku, czy złości. Cel jest taki, by dzieci – na tyle, na ile to możliwe – mogły nabyć umiejętność świadomej samoregulacji.
BADANIA DOTYCZĄCE TERAPII CZASZKOWO KRZYŻOWEJ
Tychy, ul. Husarii Polskiej 1B
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.